iLans - subkultura Apple g33ków

O produktach Apple, porady, ciekawostki, darmowe gry - recenzje

MMS’y i iPhone

Większość przeciwników iPhone, jako największy a zarazem najmocniejszy argument na nieużywanie tego telefonu to… brak MMS’ów. Jakby się uprzec to można zadać sobie to filozoficzne pytanie: ile w życiu wysłałeś MMS’ów?

Jednak znaleźli się programiści, którzy wzieli sobie tą wadę do serca i napisali aplikację, dzięki której można wysyłać obrazki. Ta aplikacja nazywa się Flutter i jest darmowa.

Z ciekawości pobrałem ta aplikacje AppStore, zainstalowałem i odpaliłem. Trochę byłem zmieszany, gdy trzeba było podać swój numer telefonu w celu “aktywacji” (cokolwiek miałoby to znaczyć. Wpisałem swój numer i czekałem…

Czekałem, czekałem i się niedoczekałem… Aplikację usunąłem.

World of Goo!

Każdy posiadacz maca, zdaje sobie sprawę, że dostępność gier na tą maszynę jest ciężka. Znaleźć grę (fajną) na maca to nie lada sztuka. Ostatnio udało mnie się znaleźć taką grę! Jest nią World of Goo! Premiera gdy nastąpiła 13 października 2008.

World of Goo to gra logiczno-zręcznościowa, opracowana przez firmę 2D Boy. Jako ciekawostkę należy dodać, że gra zyskała ogromną popularność dzięki swojej nowatorskości i świeżości. Ponadto projekt zdobył kilka prestiżowych nagród na przykład: zwycięstwo w kategoriach “innowacyjność”, “techniczna doskonałość” oraz nominacja do nagrody głównej im. Seumasa McNally’ego na Independent Games Festival w lutym 2008 roku. Poniżej znajduje się trailer gry:

O co chodzi w grze? Pamiętacie gry typu “Bridge Builder”, gdzie budowało się most po którym miał przejechać pociąg. Budując taki most, trzeba było brać pod uwagę ciężar pociągu i grawitację. W World of Goo trzeba budować różnego rodzaju konstrukcje z lepkich kulek (o różnych właściwościach), które umożliwią przejście do kolejnego etapu. Zabawie kunsztu dodaje fakt, że podczas budowy tych konstrukcji trzeba omijać przeszkody takie jak: ostre piły, kolce czy wiatraki.

Gra na prawdę bardzo wciąga. Po ściągnięciu i zainstalowaniu dema byłem nie dostępny dla wszystkich przez prawie 3 godziny! World of Goo z każdą minutą zaczęła przypominać kultową grę Lemmingi. Bo jak się okazało, po tych konstrukcjach chodzą glutki, które są gotowe do użycia. Aby przejść każdy etap trzeba pomóc przejść określonej liczbie glutków przez “rurę” (jak w Lemmingom dość do magicznych drzwi).

Gra kosztuje jedyne 20$ i jak na razie nie jest dostępna w Polsce. Trzeba zamawiać z zagranicznych sklepów.

iPhone - iKona zajebistości?

Każdy kto śledził wydarzenia związane z premierą tego telefony lub coś słyszał, to zadawał sobie pytanie „co oni widzą w tym badziewiu? Przecież są inne fajne, lepsze telefony!”. Wszyscy myślą, że jak mam iPhone’a to jestem kasiasty, bufonen, ignorantem, lanserem i nie widzę niczego inne poza tymi produktami (Apple znaczy się).

Ostatecznie na ten telefon zdecydowałem się będąc w Warszawie, gdzie pracowałem sobie przez okres wakacji. Nie chciałem kupować generacji 1G, bo „hakierowanie” telefonu mi nie odpowiadało. Potem trzeba się użerać z różnymi problemami. Postanowiłem poczekać do polskiej premiery 3G. Wszyscy się podniecali i stali w (sztucznych) kolejkach po ten telefon. Potem cały świat się śmiał z Polski.

Mam znajomego, który kupił go w dzień premiery, tylko po to by zaszpanować w pracy, że JUŻ go ma. Chore.

Kupienie iPhona, to nie było takie proste zadanie.  Co już było szczytem wszystkiego. Przychodzę do salonu Ery (Warszawa, Galeria Wileńska), w niedzielę, w krótkich spodenkach, koszulce i torbie na ramieniu. Oczywiście jak to w Warszaffce, tłok i kolejki. Spoko, mogę poczekać, w końcu to iPhone! Szybka piłka ze sprzedawcą – chcę ten telefon, bez abonamentu. Sprzedawca popatrzył się na mnie jak na idiotę i poszedł na zaplecze. Przyniósł, pokazał, omówił i kupuję. Wyciągam moją nową kartę płatniczą z chipem (istotne), by zapłacić, a ten gość do mnie z tekstem:

- A na tej karcie będzie tyle pieniędzy?

Nosz kurwica mnie strzeliła, już miałem mu mówić, że specjalnie zwiększałem limit tylko na ten zakup i zabrałem pieniądze rodzicom i babci! Potem się „okazało”, że terminal nie przyjmuje kart, takich jak moja. Taaaa, jasne, chcę zrobić przekręt! W końcu kupiłem go za gotówkę a za karę zabrałem garść cukierków ;)!

Powstaje pytanie: czy aby kupić ajfona, trzeba przyjść wystrojonym w gajerku, cwelkami patatajkami (półbuty), ochroniarzami, złotą kartą płatniczą i Rolexem na ręku?

Witamy w rzeczywistości. Na uczelni pokazałem iPhone’a. I się zaczęło – po co ten telefon kupiłeś, on nie ma MMS’ów! Jak ja uwielbiam tych debili. Po co mi MMS’y? Ile w życiu ich wysłałeś, dwa, trzy? Odkąd mam telefon, czyli prawie 6 lat, to wysłałem 3 MMS’y! Po takim odbiciu piłeczki już ze mną nie dyskutują nad niezajebistością tego uprzędzenia.

Kolejna sytuacja – pociąg relacji Warszawa – Lublin. Tłok w pociągu i stoję w przejściu, bo nie ma miejsc siedzących. Tu też mało się nie przewróciłem. Siedzi sobie takich dwóch krawaciarzy z iPhone’ami i się bawią. Pierwsze co mnie zastanowiło, to dlaczego tłuczą się w drugiej klasie. Nie stać ich na pierwszą klasę? Mają przecież iPhone.
Jeden z nich miał na szyi wielki pokrowiec, aby się mu sprzęt nie porysował - „maj preszes!”.
Dosiadłem się do nich pod koniec podróży, oczywiście w krótkich spodenkach, podartych jeansach i tak! Też pokazałem im mój sprzęcik. Szybko schowali je. Nie byli już tacy zajebiści pewnie ;).

Takich sytuacji z lanserami/frajerami mogę opisywać i opisywać. Denerwują mnie ludzie, którzy kupili ten telefon, aby tylko pokazać, że stać ich i przez to są zajebiści. Pokazanie im, że każdy może go mieć i zobaczyć ich bezcenne miny, to jest coś miłego. Takich ludzi trzeba sprowadzać szybko na ziemię. Zauważyłem jedno, im bardziej na wschód Polski, tym bardziej zajebisty jesteś pokazując się na mieście z iPhonem, ba nawet można rwać na to dziewczyny. Na zachodzie Polski, nie robi to już takiego wrażenia.

Oczywiście są jeszcze ludzie, którzy kupują ten telefon z powodu jego funkcjonalności.  I to jest fajne, bo z takimi ludźmi można porozmawiać, wymienić się doświadczeniem. A z takim lanserem? Rozmowa pewnie będzie przebiegać tak:
- I jak się sprawuje?
- Zajebisty jest, nie?
- No…

Polska to jeszcze kraj, gdzie ludzie w każdym widzą rywala, gdzie trzeba być zawsze lepszym od niego. Smutne trochę, ale jak dla mnie prawdziwe.

Darmowy net na iPhone!

Znalezione na ipod.info.pl.

Na początku sierpnia b.r. powstał dość ciekawy projekt, który pomaga zdobyć darmowy, bezprzewodowy dostęp do Internetu. Mowa tutaj o Atlasie WiFi – atlas-wifi.pl. Jeżeli posiadacie iPhone’a lub iPoda Touch, to jest to bardzo fajnie połączenie. Jeżeli wybieramy się do obcego miasta, którego w ogóle nie znamy, nie trzeba inwestować w przewodnika i tradycyjne mapy. Wystarczy, że udamy się do jednego otartego hotspota i za darmo (w przypadku GPS, normalnie trzeba płacić za pobieranie mapek Google) można sprawdzić wszystkie atrakcje turystyczne a potem wyznaczyć do nich trasę. Byłem w takiej sytuacji - jest to baaardzo pomocne!

Serwis jest darmowy i każdy może pobrać informacje o darmowych hotspotach (na mapkach są zaznaczone lokalizacje) jak i je dodać wypełniając kilka pól formularza.

Na chwilę obecną najwięcej darmowych hotspotów jest w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie i Krakowie.

O czym jest blog?

Piszę tutaj o Apple, ludziach, którzy nie widzą świata poza Apple oraz porady dla zwykłych userów jabłek i programistów.

Skupiać się będę tutaj też na fajnych, darmowych grach na iPhone i iPoda Touch. Jak będę miał więcej funduszy to zajmę się płatnymi grami, a jak dobrze pójdzie to nawet aplikacjami.

Nie zabraknie też bajerów i dodatków na produkty Apple.

Nie będę pisał tutaj o najnowszych ploteczkach i njusach o aktualizacjach wszystkich jabłek, od tego są inne serwisy i blogi...