iLans - subkultura Apple g33ków

O produktach Apple, porady, ciekawostki, darmowe gry - recenzje

VW i Seat wypuściły wyścigówki reklamowe na iPhone

Przeglądając na dniach najnowsze aplikacje (a właściwie gry), moją uwagę przykuły dwie pozycje - wyścigówki - gry promujące nowe modele samochodów firm wspomnianych w tytule. Co ciekawe, obie te gry znalazły się w top10 najlepszych darmowych aplikacji w AppStore! Jak się potem okazało, słowo “wyścigi” nie pasuje tutaj najlepiej ;).

Volkswagen Polo Challenge [pobierz]

Najlepszy jest początek tej gry. Autorzy już na samym początku poinformowali nas, że gra w żaden sposób nie odzwierciedla jazdy prawdziwym samochodem. Nie ma to jak dbanie o własne interesy. Po tym krótkim wstępie możemy już zacząć prowadzić to auto.

Do wyboru mamy aż 8 tras, które uaktywniają się gdy poprzednią przejedziemy poniżej danego czasu. I to wszystko co oferuje gra. Jeden samochód, 8 tras - których przejście nie jest takie proste. Kolejna sprawa to sterowanie. Nie wiem kto wpadł na ten idiotyczny pomysł, ale domyślnie ustawionym sterowaniem jest naciskanie na specjalne klawisze po lewej i prawej stronie poziomego ekranu. Na szczęście w opcjach można ustawić sterowanie za pomocą czujników ruchu. Kolejny kretynizm, to, to, że w grze nie ma czegoś takiego jak pedał gazu! Samochód sam przyśpiesza! Jest tylko hamulec - kto go używa w grach?

Grafika…. Hmm. Bardzo malownicza, to trzeba przyznać. Robi dobre wrażenie.

Gameplay? Żaden. Jeden, samotny samochód na trasie. Nie można dynamicznie pokonywać zakrętów. Przynajmniej jest pisk opon ;).

Seat Ibiza Cupra Race [pobierz]

Ta gra prezentuje się znacznie lepiej od poprzedniej. Po pierwsze, na samym początku jest bardzo fajna animacja (47 sekund) prezentująca dwa Seaty ścigające się. Robi smaka, nie da się ukryć. Podobnie jest wyborem samochodu - jeden, tytułowy. Ale. Możemy zmienić mu kolor na swój ulubiony, nadać mu ozdoby takie jak: pasy, flagi wyścigowe itp. Czy coś w stylu tunningu. I wreszcie tryb gry. Do wyboru mamy aż 3: wyścig (tak, z innymi samochodami), jazdę na czas oraz jazdę samemu.

Samo sterowanie jest dużo lepsze niż w VW. Jest pedał gazu, hamulec i możliwość zmiany widoku kamery: za samochodem, nad nim i na zderzaku. Do dwóch rzeczy można się przyczepić. Hamowanie. Lekkie naciśnięcie nic nie daje, nawet pisku opon. Jak potrzymamy dłużej, to pojawia się pisk opon, ale dźwięk przypomina obdzieranego kota ze skóry ;). Nie na wogóle dynamizmu, mimo rozwijanych prędkości powyżej 200km/h.

Tych gier nie ma co porównywać do Fastlane, bo to nie ten typ gry i nie o to tutaj chodzi. A chodzi przecież o reklamę samochodu. Jeżeli miałbym wybierać samochód, na zakup którego bym się zdecydował po zagraniu w grę, to zdecydowanie byłby to Seat.

Sneezies

Sneezies, to gra która bardzo przypadła mi do gustu. Ze względu na to, że kiedyś grałem godzinami w podobne gdy we flashu. Jest to gra z kategorii chain reaction (reakcja łańcuchowa). W wielkim skrócie: trzeba tak “utrzelić” latające kulki, aby te - wybuchając - swoim wybuchem “zaraziły” jak największą ilość innych. Aby było ciekawiej, to te inne się poruszają.

Bohaterami tej gry, są potworki - Sneezies, które kichają. Zamiast wybuchania jest kichanie. a całą reakcję zaczynamy zarażeniem ich pułkiem (pewnie jakimś alergicznym lub podrażniającym nos ;).

Gra jest dostępna w wersji lite, płatna za 1,59€ lub w 5-ciopaku gier za 3,99€.

W wersji lite mamy do dyspozycji dwa tryby:

  • classic - gdzie musi zarazić minimalną ilość potworków,
  • challenge - im więcej zarazimy tym lepiej.

W wersji płatnej, dostępnych jest 45 poziomów w trybie klasycznym oraz 15 w challenge.

Ponadto gra oferuje bardzo kolorowe grafiki (co widać na obrazku powyżej), spokojną muzycznę i bardzo fajne efekty dźwiękowe.

Oczywiście dostępne są rankingi on-line, gdzie można sprawdzić się z innymi graczami. Moje rekordy to odpowienio: 108 i 1000 punktów.

Zen Bound

Od wczoraj, wszyscy maniacy gier na iPhone grają w Zen Bound. Ponadto, wszyscy co mieli okazje grać w nią, bez chwilą wątpienia mówią, że to najlepiej dopieszczona gra na iPhone jaka się do tej pory ukazała, ale chyba dali się ponieść emocjom.Gdy już w nią zagramy, to można dojść do wniosku, że coś w niej jest i zaczyna wciągać.

Już po uruchomieniu gry pojawia się komunikat, że gra została stworzona dla słuchawek. Muzyka rzeczywiście jest rewelacyjna. Taka (prawie) tradycyjna muzyka japońska, która bardzo uspokaja i jednocześnie wprowadza bardzo dobry klimat. Nie polecam w nią grać na leżąco - można zasnąć ;).
Gdy ktoś chciał pobrać muzykę z tej, to zapraszam na stronę profil myspace Ghost’a Monkey’a, który stworzył tą muzykę. Jak sam mówi, jego muzyka to “muzyka na wolne dni”.

To o co chodzi w samej grzej? Mamy róznego rodzaju obiekty, które musimy opleść liną. Lina ta barwi (a właściwie maluje) przedmiot na różny kolor, gdy tylko zetkie się z nim. Celem gry jest pomalowanie jak największej powierzchni.

Każdy obiekt można dowolnie obracać. Im dalej będziemy zachodzić w grze, tym obiekty będziej skomplikowane, przez co oplecenie go liną nie będzie takie proste.

Grę polecam każdemu, kto lubi trochę sobie pogłówkować i fanom spokojnej relaksującej muzyki. Gra kosztuje 3,99€ i jest warta tych pieniędzy [kliknij aby kupić].

Gdyby jeszcze ktoś chciał zobaczyć grę w akcji, to dołączam filmik nakręcony przez ekipę iPodTouchLab:

Miłego grania, słuchania i oglądania!

Strategery

Strategery jest jest jedną z pierwszych aplikacji / gier, na które wydałem pieniądze w AppStore. O tym czy warto wydać te 99 centów napiszę pod koniec.

Już sama nazwa tej gry podpowiada nam, że będziemy mieli do czynienia ze strategią. Strategią turową dokładniej. Gra przypomina planszową grę Ryzyko (The Risk). Cel mamy jeden - podbić świat (mapę), atakując wrogie krainy.

Każda kraina składa się z 7 lub 10 pól na kostki. To właśnie suma wyrzuconych oczek będzie stanowiła siłę Twojego ataku. Twoja armia to koloru niebieskiego kółka na tego samego koloru krainie. Zaś przeciwnicy, to pozostałe sześciokąty.

Możliwości ułożeń tych krain jest dość dużo, bo za każdym razem są losowo generowane.

Zasady gry:

  • aby zaatakować przeciwnika najpierw trzeba zaznaczyć swoje “państwo” a następnie wrogie (zostaną wyrzucone kości),
  • wygrywa ten, który będzie miał większą ilość oczek (jeżeli wynik jest ten sam, to remis idzie na korzyść obrońcy),
  • w celu przeprowadzenia ataku trzeba posiadać minimum dwa kółka,
  • po każdej rundzie są przyznawane bonusy w postaci kółek; ilość dodatkowych kółek zależy od maksymalnej ilość połączonych ze sobą krain.

Opcje:

  • 4 poziomy trudności: łatwy, normalny, ciężki i brutalny (zero litości dla człowieka ;),
  • 3 rodzaje map: mała, średnia i duża,
  • oraz tryb multiplayer: na jednym urządzeniu może grać maksymalnie 5 graczy (na zasadzie podaj dalej urządzenie),
  • autosave, po każdy wyjściu z gry

Gra na pewno jest warta tego niecałego dolara. Wciąga tak samo jak TapDefence i jest doskonała na dłuższe podróże. Frajda z grania jest tym bardziej większa, że kombinacja ułożeń krain jest bardzo duża. A wraz ze wzrostem poziomu trudności i wielkości planszy jest coraz ciekawiej!

Polecam każdemu tą grę

Link do AppStore ze Strategery

KamiCrazy

KamiCrazy jest to gra zbliżona do starej, już kultowej gry - Lemmingi. Zamiast Lemmingów są żołnierze KamiCrazy, które cały czas sa w ruchu, a naszym zadaniem jest bezpieczne przeprowadzenie ich do “safe house”. Bezpieczne, bo ma drodze spotykają przeszkody - strzały, kolce, dziury czy trampoliny.

Gra ma jeden mankament - jest trochę frustrująca. Swego rodzaju sterowanie wymaga naszej ingenercji poprzez ruchy na ekranie. Jeżeli żołnierzyków jest za dużo, ciężko zapanować nad pojedynczymi jednostkami - zmiana ruchu czy podskok i trzeba dość precyzyjnie trafiać w (i tak małą) postać.

Wersja LITE, którą mam i w którą grałem jest darmowa. Jest też płatna wersja.

Gra jeszcze wymaga pracy. Można się nią pobawić gdy mamy więcej czasu i jesteśmy zrelaksowani. W przeciwnym razie szkoda naszych nerwów i czasu.

Crazy Penguin Catapult

Crazy Penguin Catapult utrzymuje się po dziś dzień w top10 najpopularniejszych, darmowych aplikacji w AppStore. Komentarze grających i oceny bardzo dobre i wysokie. Ciężko się dziwić - grafika bardzo przyjemna. Animacja pingwinków z jajem. Szczególnie gdy przy wystrzeliwaniu ich z katapulty nie trafimy w “przejście” i wylądujemy na ścianie. Pingwin zsuwa się po niej z kwaśną i zabawną miną - jak w kreskówkach Looney Tunes.

Nawigacja jest prosta i intuicyjna. Tapnięciem wystrzeliwujemy pingwiny oraz nimi atakujemy.

Celem gry jest uratowanie “dziewczyny” z rąk niedobrego misia polarnego. Każdy etap dzieli się dwie części. Pierwsza to wybranie drużyny - jak na załączonym wyżej obrazku. Pingwiny się po niej spuszczają i są gotowe do akcji. Żeby było ciekawiej, to pingwiny muszą być wystrzelone przez specjalny otwór. Więc w jednej misji można mieć maksylmalną lub minimalna ilość armii.
Drugi etap to strącenie jak największej liczby miśków jednym pingwinem.

Co do grywalności… zdania są podzielone. Jedni uważają, że to bardzo dobra gra - bo za darmo. Drudzy, że zbyt schematyczna i na maksymalnie 15 minut. Osobiście przystaję przy tej drugiej opinii. Jak dla mnie za krótko się w to gra.

Opisywałem wersję LITE, która jest trochę okroja w porównaniu do wersji płatnej (4,99$).

Tap Defence - aktualizacja!

Na dniach wyszła aktualizacja tej genialnej gry - Tap Defence! Poprawiono kilka bugów i co najważniejsze doszły nowe tryby grania!

  • This Is Sparta - w chołdzie bitwy pod Termopilami. 300 złota, 3 życia i 3 halo,
  • Sudden Death - jedno życie, pozostałe zasady bez zmian,
  • Ten Towers - do rozstawienia mamy maksymalnie 10 wież, zasady jak w zwykłej potyczce,
  • Silver Spoon - dużo złota i halo na początek (jak dla mnie tryb dla leniwych - grałem i nudne to jest gdy wszystko mam na najwyższym poziomie, a potworki nie dochodzą do drugiego zakrętu ;),
  • Credit Crisis - dużo złota na początku, ale nie dostajemy pieniędzy za zabitych oraz za ukończenie każdego poziomu.

Długiego grania!

Tap Defence

Tap Defence to gra z kategorii “tower defence”, w której naszym zadaniem jest powstrzymanie wroga przemierzającego z jednego miejsca (start) do drugiego (meta) po określonym torze (labiryncie). Jednostki nieprzyjaciela różnią sie od siebie wytrzymałością, szybkością a nawet odpornością na pewnego rodzaju broń. My za pokonanie każdej wrogiej jednostki dostajemy nagrody pieniężne oraz możliwość odkrywania nowych jednostek. Tyle tytułem wstępu.

W Tap Defence musimy przeszkodzić potworkom w drodze z Piekła do Nieba, stawiając obok ścieżki wspomniane wcześniej wieże. Do wyboru mamy wieże strzelnicze i spowalniające wroga. Każda wieża ma swoje wady i zalety. Jedna zadaje więcej obrażeń, ale wolniej strzela, inna zupełnie odwrotnie. Po każdym etapie walczymy z tzw. “bossem”, gdzie po jego zabiciu dostajemy tzw. punkty “halo”, które możemy wymienić na nowy rodzaj broni.

Gra ma trzy poziomy trudności - easy, medium i hard. Każdy poziom ma 43 etapy do przejścia. Mnie udaje się dojść maksymalnie do 31 ;).

Kolejnym wielkim atutem tej gry jest to, że jest całkowicie za darmo.

Gra jest wyśmienita na dłuższe podróże. Na przykład w pociągu, komunikacji miejskiej itp. Strasznie wciąga i sprawi, że stracisz poczucie czasu. Polegam każdemu, kto lubi łamigłówki, gry strategiczne i logiczne.

Grają w Tap Defence udało mnie się znaleźć buga. Mianowicie gdy włączymy tryb inny niż easy i od razu (lub po zabiciu kilku potworków lub przejściu jednej gry - z tym rożnie bywa) klikniemy w “research” to przy odkrywaniu większego udziału procentowego w złocie pojawi się wartość null. Gdy powrócimy do poziomy easy, też to będzie i można to odkryć. Jak na poniższym obrazku.

MazeFinger

200 poziomów z czego każdy składa się z 5 rodzajów labiryntów! W sumie daje to nam 1000 niepowtarzalnych labiryntów do przejścia. Przejścia… palcem. Gra na pozór wydaje się prosta. Musimy poprowadzić białą kuleczkę z jednego miejsca w drugie, w jak najszybszym czasie. Im dalej w las, tym ciemniej - tak samo jest tej grze. Pierwsze poziomy to pikuś. Następne zaczynają się komplikować, gdyż pojawiają się coraz bardziej skomplikowane labirynty i żeby było ciekawiej - przeszkody, które utrudniają “podróż” naszemu palcowi. A czas leci.

Na obrazku widać ikonki “pioruny”, które zwiększają nasz czas na przejście labiryntu. Do tego dochodzą jeszcze, wspomniane wcześniej, ściany blokujące (widoczne na poniższym obrazku) a nawet czaszki, które zabierają życie. Przejście każdego poziomu dostajemy noty np. Awesome, Weak, które wpływają na ostateczną ocenę poziomu.

Jest darmowa. Z większością darmowych gier na iPhone jest tak, że nie ma z nimi frajdy na dłuższy czas. Podobnie jest z MazeFinger. Co do grafiki, to jest ona maksymalnie prosta - kilka prostych kresek i efekty piorunów po bokach i w momencie dotykania ekranu.

Gra zajmuje 5.4MB.

Producentem gry jest firma ngmoco.

Space Deadbeef

Dzisiaj w moje ręce wpadła bardzo fajna (jak nie zajedwabista!) gra. Jest nią Space Deadbeef (gdyby tłumaczyć to na polski to tytuł będzie brzmiał: Kosmiczka Martwa Mielonka ;), którą można nabyć za całkowite zero złotych! Jest to strzelanka wypuszczona przez studio I.D.P.

Sterowanie jest proste i intuicyjne. Tapnięcie na ekran powoduje, że statek porusza się w górę i dół. Na szczęście nie ma tutaj zaimplementowanego sterowania poprzez czujnik ruchu, co według mnie bardzo by utrudniło frajdę grania.

Strzelanie też jest proste. Najeżdżamy na wrogą jednostkę, co powoduje namierzenie jej. Gdy zdejmiemy palec z ekranu zaczyna się niezła sieczka, która zrobiła na mnie największe wrażenie! Deszcze pocisków zdalnie sterowanych lecących we wrogie jednostki! To jest to co tygryski lubią najbardziej! Jeszcze efektowniej to wygląda gdy walczymy z “bossem”. Aż chce się niszczyć!

Gra nabiera impetu wraz z przechodzeniem do kolejnych etapów. Różnią sie one ilością wrogich jednostek i tym, ze strzelają.

A tak gra wygląda w akcji:

Grę polecam każdemu. Naprawdę warto pobrać. Wciąga - bardzo!

O czym jest blog?

Piszę tutaj o Apple, ludziach, którzy nie widzą świata poza Apple oraz porady dla zwykłych userów jabłek i programistów.

Skupiać się będę tutaj też na fajnych, darmowych grach na iPhone i iPoda Touch. Jak będę miał więcej funduszy to zajmę się płatnymi grami, a jak dobrze pójdzie to nawet aplikacjami.

Nie zabraknie też bajerów i dodatków na produkty Apple.

Nie będę pisał tutaj o najnowszych ploteczkach i njusach o aktualizacjach wszystkich jabłek, od tego są inne serwisy i blogi...