Crazy Penguin Catapult utrzymuje się po dziś dzień w top10 najpopularniejszych, darmowych aplikacji w AppStore. Komentarze grających i oceny bardzo dobre i wysokie. Ciężko się dziwić - grafika bardzo przyjemna. Animacja pingwinków z jajem. Szczególnie gdy przy wystrzeliwaniu ich z katapulty nie trafimy w “przejście” i wylądujemy na ścianie. Pingwin zsuwa się po niej z kwaśną i zabawną miną - jak w kreskówkach Looney Tunes.
Nawigacja jest prosta i intuicyjna. Tapnięciem wystrzeliwujemy pingwiny oraz nimi atakujemy.
Celem gry jest uratowanie “dziewczyny” z rąk niedobrego misia polarnego. Każdy etap dzieli się dwie części. Pierwsza to wybranie drużyny - jak na załączonym wyżej obrazku. Pingwiny się po niej spuszczają i są gotowe do akcji. Żeby było ciekawiej, to pingwiny muszą być wystrzelone przez specjalny otwór. Więc w jednej misji można mieć maksylmalną lub minimalna ilość armii. Drugi etap to strącenie jak największej liczby miśków jednym pingwinem.
Co do grywalności… zdania są podzielone. Jedni uważają, że to bardzo dobra gra - bo za darmo. Drudzy, że zbyt schematyczna i na maksymalnie 15 minut. Osobiście przystaję przy tej drugiej opinii. Jak dla mnie za krótko się w to gra.
Opisywałem wersję LITE, która jest trochę okroja w porównaniu do wersji płatnej (4,99$).
Na dniach wyszła aktualizacja tej genialnej gry - Tap Defence! Poprawiono kilka bugów i co najważniejsze doszły nowe tryby grania!
This Is Sparta - w chołdzie bitwy pod Termopilami. 300 złota, 3 życia i 3 halo,
Sudden Death - jedno życie, pozostałe zasady bez zmian,
Ten Towers - do rozstawienia mamy maksymalnie 10 wież, zasady jak w zwykłej potyczce,
Silver Spoon - dużo złota i halo na początek (jak dla mnie tryb dla leniwych - grałem i nudne to jest gdy wszystko mam na najwyższym poziomie, a potworki nie dochodzą do drugiego zakrętu ;),
Credit Crisis - dużo złota na początku, ale nie dostajemy pieniędzy za zabitych oraz za ukończenie każdego poziomu.
Tap Defence to gra z kategorii “tower defence”, w której naszym zadaniem jest powstrzymanie wroga przemierzającego z jednego miejsca (start) do drugiego (meta) po określonym torze (labiryncie). Jednostki nieprzyjaciela różnią sie od siebie wytrzymałością, szybkością a nawet odpornością na pewnego rodzaju broń. My za pokonanie każdej wrogiej jednostki dostajemy nagrody pieniężne oraz możliwość odkrywania nowych jednostek. Tyle tytułem wstępu.
W Tap Defence musimy przeszkodzić potworkom w drodze z Piekła do Nieba, stawiając obok ścieżki wspomniane wcześniej wieże. Do wyboru mamy wieże strzelnicze i spowalniające wroga. Każda wieża ma swoje wady i zalety. Jedna zadaje więcej obrażeń, ale wolniej strzela, inna zupełnie odwrotnie. Po każdym etapie walczymy z tzw. “bossem”, gdzie po jego zabiciu dostajemy tzw. punkty “halo”, które możemy wymienić na nowy rodzaj broni.
Gra ma trzy poziomy trudności - easy, medium i hard. Każdy poziom ma 43 etapy do przejścia. Mnie udaje się dojść maksymalnie do 31 ;).
Kolejnym wielkim atutem tej gry jest to, że jest całkowicie za darmo.
Gra jest wyśmienita na dłuższe podróże. Na przykład w pociągu, komunikacji miejskiej itp. Strasznie wciąga i sprawi, że stracisz poczucie czasu. Polegam każdemu, kto lubi łamigłówki, gry strategiczne i logiczne.
Grają w Tap Defence udało mnie się znaleźć buga. Mianowicie gdy włączymy tryb inny niż easy i od razu (lub po zabiciu kilku potworków lub przejściu jednej gry - z tym rożnie bywa) klikniemy w “research” to przy odkrywaniu większego udziału procentowego w złocie pojawi się wartość null. Gdy powrócimy do poziomy easy, też to będzie i można to odkryć. Jak na poniższym obrazku.
200 poziomów z czego każdy składa się z 5 rodzajów labiryntów! W sumie daje to nam 1000 niepowtarzalnych labiryntów do przejścia. Przejścia… palcem. Gra na pozór wydaje się prosta. Musimy poprowadzić białą kuleczkę z jednego miejsca w drugie, w jak najszybszym czasie. Im dalej w las, tym ciemniej - tak samo jest tej grze. Pierwsze poziomy to pikuś. Następne zaczynają się komplikować, gdyż pojawiają się coraz bardziej skomplikowane labirynty i żeby było ciekawiej - przeszkody, które utrudniają “podróż” naszemu palcowi. A czas leci.
Na obrazku widać ikonki “pioruny”, które zwiększają nasz czas na przejście labiryntu. Do tego dochodzą jeszcze, wspomniane wcześniej, ściany blokujące (widoczne na poniższym obrazku) a nawet czaszki, które zabierają życie. Przejście każdego poziomu dostajemy noty np. Awesome, Weak, które wpływają na ostateczną ocenę poziomu.
Jest darmowa. Z większością darmowych gier na iPhone jest tak, że nie ma z nimi frajdy na dłuższy czas. Podobnie jest z MazeFinger. Co do grafiki, to jest ona maksymalnie prosta - kilka prostych kresek i efekty piorunów po bokach i w momencie dotykania ekranu.
Dzisiaj w moje ręce wpadła bardzo fajna (jak nie zajedwabista!) gra. Jest nią Space Deadbeef (gdyby tłumaczyć to na polski to tytuł będzie brzmiał: Kosmiczka Martwa Mielonka ;), którą można nabyć za całkowite zero złotych! Jest to strzelanka wypuszczona przez studio I.D.P.
Sterowanie jest proste i intuicyjne. Tapnięcie na ekran powoduje, że statek porusza się w górę i dół. Na szczęście nie ma tutaj zaimplementowanego sterowania poprzez czujnik ruchu, co według mnie bardzo by utrudniło frajdę grania.
Strzelanie też jest proste. Najeżdżamy na wrogą jednostkę, co powoduje namierzenie jej. Gdy zdejmiemy palec z ekranu zaczyna się niezła sieczka, która zrobiła na mnie największe wrażenie! Deszcze pocisków zdalnie sterowanych lecących we wrogie jednostki! To jest to co tygryski lubią najbardziej! Jeszcze efektowniej to wygląda gdy walczymy z “bossem”. Aż chce się niszczyć!
Gra nabiera impetu wraz z przechodzeniem do kolejnych etapów. Różnią sie one ilością wrogich jednostek i tym, ze strzelają.
A tak gra wygląda w akcji:
Grę polecam każdemu. Naprawdę warto pobrać. Wciąga - bardzo!
Pamiętacie grę Cybergaj? Do tej gry używa się trzech monet, jednak dwie z nich (z reguły większe, np. 2zł) są stosowanie jako zawodnicy, a trzecia (o wyraźnie mniejszej masie, np. 20gr) jako piłka. Gra toczy się na boisku z zaznaczonym środkiem, polem karnym i bramkami jej celem jest strzelenie jak największej ilości goli przeciwnikowi, używając grzebieni do uderzania Zawodników, tak by przesuwać nimi piłkę w kierunku bramki przeciwnika.
Touch Hockey to właśnie coś podobnego, z tą różnicą, że zamiast grzebienia używa się palca, by odbijać piłkę. Gra jest na prawdę fajna i do tego darmowa! Grać w nią można w trzech trybach:
1 vs komputer,
“na dwóch” na jednym ekranie,
oraz w trybie multiplayer (przez WiFi)
Fajną opcją są powtórki akcji tj. goli strzelonych w fajny czy też finezyjny sposób.
Irytujące są reklamy zaraz po uruchomieniu aplikacji, ale da się do nich przyzwyczaić. Chyba. Muszę przyznać, że na moim iPhonie gra sama się wyłączała co jakiś czas, przez co nie można długo pograć w nią. Zaktualizowanie do wersji 2.0.0 rozwiązywało ten problem.
Gra zajmuje 4MB miejsca i jest dostępna na iToucha i iPhona.
Jak podał serwis toucharcades.com w AppStore pojawiłowa się jedna z pierwszych gier typu FPS (First Person Shooter) na iPhone. Kazdy kto grał w takie gry jak Quake, Unreal będzie wiedział o co chodzi. Warto też dodać, że była to jedna z tych aplikacji na iPhone, która była najbardziej oczekiwana przez graczy.
Cube gra Open Source (kod gry jest dostępny dla każdego) umożliwiająca granie w trybie multiplayer i singleplayer. Jest bardzo podobna do Quake, plansze są otwartymi przestrzeniami. Co ciekawe, gra jest napisana na OpenGLu.
Jak dla mnie, to tę gre na dzień dzisiejszy trzeba traktować jako ciekawostkę. Miałem okazję pograć trochę w nią i sterowanie nie należy do najłatwiejszych zadać. Skoordynowanie ruchów aby sie poruszać, skakać i strzelać w tym samym momencie graniczy z cudem. Pewnie to kwestia wyrobienia się…
Cube na pewno rozpoczyna nową jakość gier na iPhone i iTouch.
Gra zajmuje ~30MB i jest dostępna w AppStore za darmo!
Piszę tutaj o Apple, ludziach, którzy nie widzą świata poza Apple oraz porady dla zwykłych userów jabłek i programistów.
Skupiać się będę tutaj też na fajnych, darmowych grach na iPhone i iPoda Touch. Jak będę miał więcej funduszy to zajmę się płatnymi grami, a jak dobrze pójdzie to nawet aplikacjami.
Nie zabraknie też bajerów i dodatków na produkty Apple.
Nie będę pisał tutaj o najnowszych ploteczkach i njusach o aktualizacjach wszystkich jabłek, od tego są inne serwisy i blogi...