iLans.pl – blog o Apple

O produktach Apple, porady, ciekawostki, darmowe gry – recenzje

Minigore

Jak napisali o niej twórcy: trójwymiarowa strzelanka (survival shooter). Gra opisuje losy John’a Gore’a, małego kwadratowego kolesia, który został otoczony przez włochate, wściekłe bestie z super ostrymi zębami. Twoim zadaniem jest ocalić John’a przed tymi potworami.

W praktyce wygląda to tak ;). Lądujesz na środku jakiegoś zadupia (pewnie dżungla jakaś) i strzelasz we wszystko co się rusza, a po drodze zbierasz – jak to mówi John – „Uuuu LOOT” ;).

Muszę przyznać, że na początku miałem dość spory problem z ogarnięciem sterowania. Dwie wielkie kropki. Lewa – ruch, prawa – strzelanie. Także początkowo może zniechęcić. Jak już dojdziemy do wprawy, to tylko patrzeć na listę rekordów jak rośnie ilość unicestwionych potworów.

Co do potworów. Jest ich kilka rodzai. Zwykłe, wielkie (które po strzale „rozmnażają się” na mniejsze”), ogniste.

Czasem z potworów wypadnie jakaś rzecz (loot, item), która pomoże nam zwiększyć ilość zabitych.

Muzyczka również bradzo klimatyczna.

Gdy ktoś się jeszcze wahał, to polecam obejrzeć intro Minigore’a:

Dobrze zabija czas i wciąga ;). Kosztuje tylko 79 eurocentów. [kup]

DrawRace – fajna wyścigówka!

Jak zobaczyłem wideo pokazującą gameplay tej gry… to od razu pomyślałem sobie, że muszą ją mieć! Dlaczego? Ano dlatego, że przypominała mi starą kultową grę „Żużel” (lub „Speedway” się nazywała). Nie wiem czy pamiętacie. Ale była taka gra na PC, gdzie jeździło się po torze żużlowym takimi kreseczkami ;). Grało się w to na informatyce w liceum ;).

DrawRace, jest czymś podobnym. Mamy tor (a właściwie kilka) i naszym zadaniem, jest „wyznaczyć” trasę samochodu (wyścigówki) smarując palcem po torze. Nie jest to takie proste, bo trzeba uważać, aby nie brać za ostrych zakrętów (poślizgi wtedy są). Wciąga ;).

Torów jest kilka, o różnym poziomie trudności – jest w czym wybierać.

Kolejna rzecz, to ilość graczy. Można grać w pojedynkę i konkurować z rywali z sieci (najlepszy czas można wysłać na ich serwer), ścigać się z najlepszymi „drajwerami” na świecie ;). Kolejne dwa tryby, to granie na dwóch i trzech graczy. Wtedy każdy z osobna smaruje trasę i się ścigamy.

Kreska i muzyka jest bardzo dobra. Nie mam do nieh zastrzeżeń.

Tak wygląda gra w akcji:

Ostatnią zaletą jest cena… zaledwie 79 eurocentów! Zachęcam wszystkich do grania! [kup]

Finger Sprint – wyścigi palców

O grach bardzo dawno nie pisałem. Dlatego dzisiaj chcę Wam zaproponować coś ciekawego, nietuzinkowego i dość wciągającego.

Wczoraj postanowiłem przejrzeć sobie listę najlepszych darmowych gier na iPhone. Jako, że dawno tam nie zaglądałem, to miałem w czym wybierać. Moją szczególną uwagę przykuła gra wspomniana w tytule wpisu – Finger Race (w wersji lite). Gdy nie ma w pierwszej 10tce, ale wg mnie powinna się tam znaleźć za sam pomysł ;).

O co chodzi w tej grze? Trzeba przebierać palcami (biegać) po ekranie urządzenia tak szybko jak się da ;).

Gra oferuje nam, w wersji lite, jeden tryb: „bieg” na 1 metr ;). Mój najlepszy czas, jak do tej pory wynosi 5,18s, ale już widziałem czasy w granicach 2.15s ;).

Takk wygląda ta gra w akcji:

Pobierz grę. Pełna wersja kosztuje 99 centów i daje nam możliwość porównania wyników z innymi graczami, oraz „biegi” na 2 i 5 metrów. [kup].

Netbook od Apple, bajerem multimedialnym?

Wiele osób (i serwisów) często lubi poplotkować nowych rzeczach od Apple. Nic w tym dziwnego. Każda – ciekawsza – plotka jest podchtywana przez media i nagłaśniana. Dzisiaj, w dobie coraz większej popularności komputerów przenośnych, Apple staje się coraz większym konkurentem – mimo astronomicznych cen (nawet w Polsce).

A jako, że ostatnimi czasy coraz większą popularnością cieszą się netbooki, to wszyscy próbują odczytać ruchy Jobs’a. Było by czymś nienormalnym, gdyby Apple chciało odpuścić sobie ten kawałek tortu. Przykład iPhone’a pokazuje, że innowacyjność i ciekawe rozwiązania deklasują konkurencję.

Plotek o netbooku od Apple pojawia się coraz więcej. Kontrastują one  niektórymi wypowiedziami „grubych ryb”, które często mówiły, że netbook, to nieporozumienie i jeszcze nie czas. A tu dzisiaj czytam kolejną plotkę w której mowa, że Apple, który robi nowy netbook, tak naprawdę będzie kolejną zabawką dla gadzieciarzy. Wg nieoficjalnych informacji, ma to być coś na wzór tabletu (10” przekątna) dotykowego. Podobno ktoś usłyszał coś od któregoś z inżynierów, że są już pierwsze prototypy.

Ba. Niektórzy przewidują, że może to być jakaś prosta platforma do grania. A widząc, to co się dzieje na rynku gier mobilnych, gry na iPhone, cieszą się ogromną populatnością. Także można przypuszczać, że ten nowy produkt może się okazać konkurentem konsol (ale tych przenośnych).

Co z tego wyjdzie, czas pokaże ;).

iPhone 3G S – ceny (ERA)

Era opublikowała cennik dla abonentowców, którzy będą chcieli kupić najnowszy model iPhone: 3G S. Ceny jak zwykle są wysokie.

I tak. W abonamencie (dla nowych klientów) za 95zł iPhone 3g 8GB, iPhone 3G S 16GB, iPhone 3G S 32GB będzie kosztował odpowienio (24 miesiące / 36 miesięcy): 799/399zł, 1099/699zł, 1499/1099zł.

Z kolei w abonamencie za 195zł ceny mają się następująco: 1/1zł, 299/1zł, 699/299zł.

W najdroższym abonamencie za 345zł: 1/1zł, 1/1zł, 269/1zł.

Ceny obowiązują od 31 lipca 2009.

Stali klienci na pewno mogą liczyć na jakieś upusty (np. zamiania punktów z programu „Era Premia”).

Na stronie Ery nie ma jeszcze informacji ile będzie kosztował sam telefon: bez simlocka i bez abonamentu.

Cennik w Orange powinien się pojawić w najbliższym czasie.

Invisible Shield (shit)

Gdy pojawiły się pierwsze wersje iPhone, wśród wyznawców pojawiła się moda na folie ochronne. Wielki bum zrobił się wokół Invisible Shield dla iPhone’a oraz innych urządzeń Apple takich jak MacBook i MacBook Pro.

Na YT zaczęły się pojawiać się filmiki instruktażowe jak przyklejać tą magiczną folię na ten „oh, ah” telefon. Tak się złożyło, że zamówiłem taki jeden zestaw na Allegro w bardzo dobrej cenie – niecałe 80zł (z przesyłką). Było to prawie rok temu, gdzie dolar kosztował trochę ponad 2zł. Teraz ceny są znacznie wyższe (nawet do 120zł).

Od razu napiszę, że folia sama w sobie jak najbardziej spełnia swoją funkcjonalność – tj. chroni urządzenie przez rysami. Jest jednak jedno wielkie ALE. Chodzi o zakładanie folii.

  • Nie da się założyć jej jak na filmie, tak aby nie było mikro bąbelków.
  • Kolejna rzecz, to robi. Ich zaklejenie nie jest takie proste.

Oczywiście wszystko było robione wg tutorialu z filmiku.

Widać wszystko na załączonym zdjęciu. Gdyby nie ten szczegół w nakładaniu tej folii wszystko byłoby fajne. A tak, trochę to szpeci telefon. Z drugiej strony, jest w pewien sposób oryginalny ;).

KeyNote – prezentacje! Potężne narzędze!

Tak się składa, że na za tydzień muszę zrobić prezentację. Więc jest okazja aby rzucić na kolana moich słuchaczy (przewidywane jest około 200-300). Prezentacja wg mnie prócz treści, powinna być bardzo dobrze zapamiętana – robić dobre wrażenie na oglądających.

Przed przesiadką na maca, bawiłem się na XP PowerPointem oraz prezentacjami z Open Office. Idea tych programów jest taka sama – pokazać coś. Dodawanie slajdów, elementów (kształty, obiekty) we wszystkich programach jest takie samo (jak nie identyczne). Ale kilka rzeczy, które wg mnie KeyNote stawia jako lidera:

  • Szablony prezentacji – wybór jest duży to raz. Dwa – każda z prezentacji ma oddzielne szablony na wykresy.
  • Maski zdjęć – kolejna bardzo fajna rzecz. Jeżeli mamy jakiś zbyt duży obrazek, to nie musimy do skalować i zniekształcać, tylko wystarczy wybrać odpowiedni szablon ze zdjęć, złapać, przenieść i upuścić. I.. to wszystko. Potem można zmienić sobie proporcje, stopień powiększenia i edytować maskę – czyli który fragment zdjęcia ma być (nie)widoczny.
  • Efekty specjalne – to ta część programu, która najbardziej wciska w fotel. Tak dużo ich jest i są tak fajne, że tworząc prezentację w KeyNote samo zastanawianie się nad tym jaki dać tutaj efekt zabiera najwięcej czasu ;). Efekty można dodać poszczególnym obiektom oraz przejściom między slajdami ;).

W Polsce pakiet iWork (’09), w którym znajduje sie KeyNote kosztuje od 390 (na allegro) do 490 w sklepach. Apple udostępnia traiala 30-dniowego.

Przesiadka na Maca?

Ten wpis kieruję do osób, które wahają się z przejściem totalnym na Mac OS, gdyż ostatnio spotykam się z opiniami, że osoby te chętnie by przeszły na „Jabłko”, ale są tak mocno przyzwyczajone do Windowsowych aplikacji, że ciężko będzie się im odzwyczaić – to raz. Dwa, że nie znajdą odpowiedników na Mac OS.

Jako, że zawodowo zajmuje się tematyką webmasterką (programowanie, optymalizacja i SEO), to postaram się przedstawić alternatywy dla osoby która koduje HTML, CSS, PHP czy inne rzeczy związane z WWW.

Nie będę tutaj zachwalał zalet wszystkich laptopów firmy Apple – nie oto chodzi. Chcę pokazać, że nie ma się czego obawiać, że zabraknie jakiegoś programu do którego przyzwyczaiłeś się na Windowsie.

Przedstawię oczywiście darmowe programy:

  • klient FTP: pod Windowsem jest w większości przypadków Total Commander. Na Maca jest bezpośredni odpowiednik tego – muCommander. Jeżeli zależy Ci tylko na wgrywaniu i kopiowaniu plików z FTP to w zupełności wystarczy do tego CyberDuck.
  • kodowanie, konwersja znaków. Pod Windowsem sporo tego jest. Sam korzystałem z Notepada2.0. Na Maca są dwa dobrego programy do kodowania PHP, Pythona, HTML, CSS, JavaScriptu i innych webowych aplikacji. Są to Smultron i Eclipse. Dzięki tym programom znika problem z kodowaniem czy też konwersji.
  • Serwer do testowania aplikacji w lokalnym środowisku? Xampp.
  • Programy do obróbki grafiki? Nie znalazłem nic lepszego od Photoshopa. Można bawić się GIMPem, ale nie wiem czy to dobry pomysł.

Tyle programów powinno w zupełności wystarczyć do stworzenia swojego środowiska pracy. Jeżeli nie chcesz korzystać z iTunes jako aplikacji do odtwarzania mp3, to mogę jeszcze polecić Coga, który dobrze sobie radzi.

No i już niedługo będzie program do faktur na Maca ;).

Powyższe programy, które wylistowałem w zupełności wystarczają mi do pracy jako webdeveloper/programista aplikacji webowych. Ponadto Google, udostępnia aplikację do tworzenia aplikacja w Pythonie – Google App Engine, gdzie wystarczy rozpakować paczkę – i już działa, a na Windowsie trzeba się trochę namęczyć.

Jeżeli znasz jakieś inne, warte uwagi programy to dopisz je w komentarzach. Będę wdzięczny za nowe rozwiązania.

Użytkownik iPhone rozmawia z użytkownikiem innego telefonu

Dzisiaj na maila dostałem coś w stylu dowcipu, ciętego humoru w stronę użytkowników iPhone. Oczywiście potrafię dostrzec w tym trochę uszczypliwości, ale jak to bywa z większością wyznawców „jabłek”, wzięli to do siebie i już biorą odwet.

Tak wygląda treść tego maila

1. Mam fajną fotkę, włącz bluetooth to Ci ją prześlę!

iPhone ma wprawdzie wbudowany bluetooth, ale nie można nim przesyłać plików na inny telefon. Służy tylko do zestawu słuchawkowego.

2. W takim razie prześlę Ci tą fotkę MMS. Zajebista, zobaczysz! Jaki masz numer ?

iPhone 3G nie ma funkcji Obsługi MMS

3. Wyślę Ci fajny sprośny SMS jaki dostałem od poznanej laski, ale proszę zaraz jak go przeczytasz wykasuj!!! Obiecujesz?

iPhone 3G nie ma opcji pojedynczego kasowania wiadomości. Użytkownik albo kasuje wszystkie wiadomości albo wcale.

4. Mam fajne dzwonki MP3 na różne okazje. Jak będziesz w domu przerzucisz je sobie kablem i ustawisz. Jak dzwoni Twoja dziewczyna, do wiadomości SMS…

iPhone 3G nie pozwala ustawić mp3 jako dzwonka. Ma wgrane tylko 20 dzwonków i tylko je można sobie ustawić, bo klient w Polsce nie ma sklepu aby kupić kolejne w sklepie iTunes.

5. Jak będziesz w domu coś Ci wyślę SMS-em. Tylko nie pokazuj żonie bo pomyśli, że ją zdradzasz.

iPhone 3G otrzymaną wiadomość wyświetla od razu całą na pulpicie bez pytania się o pozwolenie. Nie można tego wyłączyć, zatem lepiej nie zostawiać go na stole bo nigdy nie wiadomo.

6. Fajny ten Internet w telefonie. Weź zapisz te pliki video z tej strony zanim je usuną.

iPhone 3G nie pozwala zapisać innych plików z internetu jak tylko zdjęcia.

7. Pokaże Ci fajne stronki z animacjami i grami. Możesz w nie się bawić używając tylko przeglądarki!

iPhone 3G ma przeglądarkę Safari ale nie pozwala ona na oglądacie stron w formacie java ani flesh. |Wyskakuje błąd.

8. Wow zobacz! Weź to sfilmuj dla mnie, albo chociaż zrób zdjęcie ze zbliżeniem! Twój telefon taki wypas, pewnie ma dobry aparat!

iPhone 3G ma wbudowany aparat 2 Mega Pixele bez zoomu ani optycznego ani cyfrowego i lampy błyskowej. Nie pozwala również kręcić filmów video.

9. Dzisiaj dzwoniłem do Ciebie. Jak to do Ciebie nie dzwoniłem? Weź pokaż mi swoje połączenia przychodzące ! O widzisz jestem ? Jak to Ty do mnie ? Przecież to ja do Ciebie dzwoniłem!

iPhone 3G pokazuje wszystkie połączenia przychodzące i wychodzące razem w jednej liście. Trzeba głęboko wejść w opcje każdego połączenia, aby przekonać się jaki ono miało charakter.

10. Chwaliłeś się, że Twój telefon ma nawigację. Weź ją włącz, zobaczymy jak działa!

iPhone 3G ma wprawdzie nawigację, ale bez wgranych map i wszystkie pobiera z internetu. Zatem jeżeli Wasz kolega nie posiada akurat wykupionego pakietu internetowego z dużym limitem, nie będzie chciał jej włączyć.

11. Mogę się trochę dłużej pobawić Twoim telefonem?

iPhone 3G ma baterie która przy stałym wykorzystywaniu jego funkcji wymaga ładowania go ok. raz na półtorej godziny, szczególnie jeżeli chodzi o filmy i nawigacje.

Ostro, nie? ;) Wszystkie wady iPhone’a, ale dla sprytnego użytkownika to pikuś, bo wie co trzeba zrobić.

Najlepsza część w tym wszystkim jest taka, że podobna notka pojawiła się na bardziej poczytnym serwisie i zaczęła się kolejna batalia nad wyższością jednego telefonu nad drugim. Zostają ponownie wymieniane wady, zalety i aplikacje uzupełniające wyżej wymienione niedogodności telefonu. Czytając tam komentarze, miałem niezły ubaw. Z drugiej strony można dojść do wniosku, że ludzie to analfabeci, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem ;).

Cube

Jak podał serwis toucharcades.com w AppStore pojawiłowa się jedna z pierwszych gier typu FPS (First Person Shooter) na iPhone. Kazdy kto grał w takie gry jak Quake, Unreal będzie wiedział o co chodzi. Warto też dodać, że była to jedna z tych aplikacji na iPhone, która była najbardziej oczekiwana przez graczy.

Cube gra Open Source (kod gry jest dostępny dla każdego) umożliwiająca granie w trybie multiplayer i singleplayer. Jest bardzo podobna do Quake, plansze są otwartymi przestrzeniami. Co ciekawe, gra jest napisana na OpenGLu.

Jak dla mnie, to tę gre na dzień dzisiejszy trzeba traktować jako ciekawostkę. Miałem okazję pograć trochę w nią i sterowanie nie należy do najłatwiejszych zadać. Skoordynowanie ruchów aby sie poruszać, skakać i strzelać w tym samym momencie graniczy z cudem. Pewnie to kwestia wyrobienia się…

Cube na pewno rozpoczyna nową jakość gier na iPhone i iTouch.

Gra zajmuje ~30MB i jest dostępna w AppStore za darmo!

MMS’y i iPhone

Większość przeciwników iPhone, jako największy a zarazem najmocniejszy argument na nieużywanie tego telefonu to… brak MMS’ów. Jakby się uprzec to można zadać sobie to filozoficzne pytanie: ile w życiu wysłałeś MMS’ów?

Jednak znaleźli się programiści, którzy wzieli sobie tą wadę do serca i napisali aplikację, dzięki której można wysyłać obrazki. Ta aplikacja nazywa się Flutter i jest darmowa.

Z ciekawości pobrałem ta aplikacje AppStore, zainstalowałem i odpaliłem. Trochę byłem zmieszany, gdy trzeba było podać swój numer telefonu w celu „aktywacji” (cokolwiek miałoby to znaczyć. Wpisałem swój numer i czekałem…

Czekałem, czekałem i się niedoczekałem… Aplikację usunąłem.

World of Goo!

Każdy posiadacz maca, zdaje sobie sprawę, że dostępność gier na tą maszynę jest ciężka. Znaleźć grę (fajną) na maca to nie lada sztuka. Ostatnio udało mnie się znaleźć taką grę! Jest nią World of Goo! Premiera gdy nastąpiła 13 października 2008.

World of Goo to gra logiczno-zręcznościowa, opracowana przez firmę 2D Boy. Jako ciekawostkę należy dodać, że gra zyskała ogromną popularność dzięki swojej nowatorskości i świeżości. Ponadto projekt zdobył kilka prestiżowych nagród na przykład: zwycięstwo w kategoriach „innowacyjność”, „techniczna doskonałość” oraz nominacja do nagrody głównej im. Seumasa McNally’ego na Independent Games Festival w lutym 2008 roku. Poniżej znajduje się trailer gry:

O co chodzi w grze? Pamiętacie gry typu „Bridge Builder”, gdzie budowało się most po którym miał przejechać pociąg. Budując taki most, trzeba było brać pod uwagę ciężar pociągu i grawitację. W World of Goo trzeba budować różnego rodzaju konstrukcje z lepkich kulek (o różnych właściwościach), które umożliwią przejście do kolejnego etapu. Zabawie kunsztu dodaje fakt, że podczas budowy tych konstrukcji trzeba omijać przeszkody takie jak: ostre piły, kolce czy wiatraki.

Gra na prawdę bardzo wciąga. Po ściągnięciu i zainstalowaniu dema byłem nie dostępny dla wszystkich przez prawie 3 godziny! World of Goo z każdą minutą zaczęła przypominać kultową grę Lemmingi. Bo jak się okazało, po tych konstrukcjach chodzą glutki, które są gotowe do użycia. Aby przejść każdy etap trzeba pomóc przejść określonej liczbie glutków przez „rurę” (jak w Lemmingom dość do magicznych drzwi).

Gra kosztuje jedyne 20$ i jak na razie nie jest dostępna w Polsce. Trzeba zamawiać z zagranicznych sklepów.

iPhone – iKona zajebistości?

Każdy kto śledził wydarzenia związane z premierą tego telefony lub coś słyszał, to zadawał sobie pytanie „co oni widzą w tym badziewiu? Przecież są inne fajne, lepsze telefony!”. Wszyscy myślą, że jak mam iPhone’a to jestem kasiasty, bufonen, ignorantem, lanserem i nie widzę niczego inne poza tymi produktami (Apple znaczy się).

Ostatecznie na ten telefon zdecydowałem się będąc w Warszawie, gdzie pracowałem sobie przez okres wakacji. Nie chciałem kupować generacji 1G, bo „hakierowanie” telefonu mi nie odpowiadało. Potem trzeba się użerać z różnymi problemami. Postanowiłem poczekać do polskiej premiery 3G. Wszyscy się podniecali i stali w (sztucznych) kolejkach po ten telefon. Potem cały świat się śmiał z Polski.

Mam znajomego, który kupił go w dzień premiery, tylko po to by zaszpanować w pracy, że JUŻ go ma. Chore.

Kupienie iPhona, to nie było takie proste zadanie.  Co już było szczytem wszystkiego. Przychodzę do salonu Ery (Warszawa, Galeria Wileńska), w niedzielę, w krótkich spodenkach, koszulce i torbie na ramieniu. Oczywiście jak to w Warszaffce, tłok i kolejki. Spoko, mogę poczekać, w końcu to iPhone! Szybka piłka ze sprzedawcą – chcę ten telefon, bez abonamentu. Sprzedawca popatrzył się na mnie jak na idiotę i poszedł na zaplecze. Przyniósł, pokazał, omówił i kupuję. Wyciągam moją nową kartę płatniczą z chipem (istotne), by zapłacić, a ten gość do mnie z tekstem:

– A na tej karcie będzie tyle pieniędzy?

Nosz kurwica mnie strzeliła, już miałem mu mówić, że specjalnie zwiększałem limit tylko na ten zakup i zabrałem pieniądze rodzicom i babci! Potem się „okazało”, że terminal nie przyjmuje kart, takich jak moja. Taaaa, jasne, chcę zrobić przekręt! W końcu kupiłem go za gotówkę a za karę zabrałem garść cukierków ;)!

Powstaje pytanie: czy aby kupić ajfona, trzeba przyjść wystrojonym w gajerku, cwelkami patatajkami (półbuty), ochroniarzami, złotą kartą płatniczą i Rolexem na ręku?

Witamy w rzeczywistości. Na uczelni pokazałem iPhone’a. I się zaczęło – po co ten telefon kupiłeś, on nie ma MMS’ów! Jak ja uwielbiam tych debili. Po co mi MMS’y? Ile w życiu ich wysłałeś, dwa, trzy? Odkąd mam telefon, czyli prawie 6 lat, to wysłałem 3 MMS’y! Po takim odbiciu piłeczki już ze mną nie dyskutują nad niezajebistością tego uprzędzenia.

Kolejna sytuacja – pociąg relacji Warszawa – Lublin. Tłok w pociągu i stoję w przejściu, bo nie ma miejsc siedzących. Tu też mało się nie przewróciłem. Siedzi sobie takich dwóch krawaciarzy z iPhone’ami i się bawią. Pierwsze co mnie zastanowiło, to dlaczego tłuczą się w drugiej klasie. Nie stać ich na pierwszą klasę? Mają przecież iPhone.
Jeden z nich miał na szyi wielki pokrowiec, aby się mu sprzęt nie porysował – „maj preszes!”.
Dosiadłem się do nich pod koniec podróży, oczywiście w krótkich spodenkach, podartych jeansach i tak! Też pokazałem im mój sprzęcik. Szybko schowali je. Nie byli już tacy zajebiści pewnie ;).

Takich sytuacji z lanserami/frajerami mogę opisywać i opisywać. Denerwują mnie ludzie, którzy kupili ten telefon, aby tylko pokazać, że stać ich i przez to są zajebiści. Pokazanie im, że każdy może go mieć i zobaczyć ich bezcenne miny, to jest coś miłego. Takich ludzi trzeba sprowadzać szybko na ziemię. Zauważyłem jedno, im bardziej na wschód Polski, tym bardziej zajebisty jesteś pokazując się na mieście z iPhonem, ba nawet można rwać na to dziewczyny. Na zachodzie Polski, nie robi to już takiego wrażenia.

Oczywiście są jeszcze ludzie, którzy kupują ten telefon z powodu jego funkcjonalności.  I to jest fajne, bo z takimi ludźmi można porozmawiać, wymienić się doświadczeniem. A z takim lanserem? Rozmowa pewnie będzie przebiegać tak:
– I jak się sprawuje?
– Zajebisty jest, nie?
– No…

Polska to jeszcze kraj, gdzie ludzie w każdym widzą rywala, gdzie trzeba być zawsze lepszym od niego. Smutne trochę, ale jak dla mnie prawdziwe.

Darmowy net na iPhone!

Znalezione na ipod.info.pl.

Na początku sierpnia b.r. powstał dość ciekawy projekt, który pomaga zdobyć darmowy, bezprzewodowy dostęp do Internetu. Mowa tutaj o Atlasie WiFi – atlas-wifi.pl. Jeżeli posiadacie iPhone’a lub iPoda Touch, to jest to bardzo fajnie połączenie. Jeżeli wybieramy się do obcego miasta, którego w ogóle nie znamy, nie trzeba inwestować w przewodnika i tradycyjne mapy. Wystarczy, że udamy się do jednego otartego hotspota i za darmo (w przypadku GPS, normalnie trzeba płacić za pobieranie mapek Google) można sprawdzić wszystkie atrakcje turystyczne a potem wyznaczyć do nich trasę. Byłem w takiej sytuacji – jest to baaardzo pomocne!

Serwis jest darmowy i każdy może pobrać informacje o darmowych hotspotach (na mapkach są zaznaczone lokalizacje) jak i je dodać wypełniając kilka pól formularza.

Na chwilę obecną najwięcej darmowych hotspotów jest w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie i Krakowie.

Witaj na blogu o Apple!

W tym miejscu znajdziesz informacje o najnowszych produktach Apple, porady oraz recenzje sprzętu. Nie zabraknie też informacji o ciekawych grach na iPhone'a czy iPada.