I dobrze. Ma nie działać. Wiele nowych użytkowników iPhone zaczyna panikować, że ich gadżet się popsuł. Przecież są „dwa głośniki”. W jednym głos jedno mocniejszy, a w drugim dużo słabszy.

Dzieje się tak, bo jeden z tych głośników to… mikrofon ;). Ot cała misterna tajemnica. Obawy rozwiane?

Jak czytam kolejny post na jabkłowych forach o tym, że znowu „jeden z głośników nie działa”, to zaczynam się zastanawiać, że iPhone to zabawka dla bardziej inteligentnych osób. Staram się jednak myśleć, że to wina nowej technologii, bajerów czy szok, że od teraz będę miał lans +10 ;).